Wszystko rozpoczęło się 26 lutego, w Środę Popielcową, kiedy jeszcze nie spodziewaliśmy się takiego przebiegu Wielkiego Postu. Dla uczestników po ONŻ II° nadszedł czas, który stanowi kulminację formacji i bezpośrednio przygotuje do odnowy przymierza chrztu. Z taką świadomością rozpoczęły się przygotowania do Świąt.

Docierały do nas głosy zza granicy, ale wciąż wydawały się odległe od naszej sytuacji. Jeszcze w drugą niedzielę spotkaliśmy się na Szkole Animatora, gdzie odbył obrzęd wpisania imienia – kolejny etap w formacji deuterokatechumenalnej. Powoli myśleliśmy o organizacji Triduum w formie rekolekcji, internetowe zapisy były praktycznie skończone. Zastanawialiśmy się nad prowadzeniem śpiewów, zakupami i innymi typowymi dla tego czasu sprawami, jak co roku.

Szkoła Animatora i nasze ostatnie spotkanie na żywo 😉

I jeszcze po pierwszych ograniczeniach, stopniowo wprowadzanych w nasze życie, tliła się w nas nadzieja na w miarę “normalne” Święta, ale po krótkim czasie i to stało się jasne w tym roku Triduum Paschalnego w formie rekolekcji na Górze Chełmskiej nie będzie. Od razu jednak w diakonii formacji diakonii doszliśmy do przekonania, że nie możemy zostawić tej sprawy tak po prostu, postanowiliśmy zorganizować rekolekcje online.

Diakonia Triduum Paschalnego

Propozycja takiej formy spotkała się z aprobatą uczestników, a do tej grupy dołączyło także kilku animatorów oraz grupa po ONŻ II° z oazy akademickiej KUL. W tak dużym gronie rozpoczęliśmy bezpośrednie przygotowania do rekolekcji, chociażby czytając konferencję ojca Franciszka Blachnickiego o istocie tych Świat, czy sięgając po materiały przygotowane w wielu diecezjach.

Grupa akademicka po ONŻ II° oraz animatorzy oazy KUL
Celebracja południowa grupy akademickiej

Właściwy czas rekolekcji rozpoczął się w Wielki Czwartek, gdzie tradycyjnie usłyszeliśmy wprowadzenie w istotę Triduum Paschalnego, które w nagraniu przygotował dla nas jeden z sześciu moderatorów zaangażowanych w formację podczas tych rekolekcji.

Potem był czas osobistego przeżywania liturgii, a także niezmiennie, jak podczas wyjazdu – czuwanie z Jezusem w Ciemnicy. Tym razem w samotności, we własnym domu, sam na sam z Panem. Udało nam się zapełnić grafik na całą noc.

Modlitwa osobista, czuwanie, trwanie z Panem…

Wielki Piątek zapełniła Ciemna Jutrznia, osobista droga krzyżowa, modlitwa popołudniowa i kolejne wprowadzenie w liturgię. W program dnia wpisaliśmy także pierwsze dzielenie w małych grupkach, by na bieżąco komentować przezywane treści i opowiedzieć sobie jak przeżywamy dany dzień. Czas tych spotkań był także okazją do świadectwa z przeżywania Wielkiego Postu i owoców “przymusowej” izolacji-rekolekcji domowych. Liturgia Męki Pańskiej w wielu domach przerodziła się w adorację krzyża.

Intensywnym i bogatym w spotkania dniem okazała się Wielka Sobota. Rozpoczęła się od Ciemnej Jutrzni. Podczas modlitwy południowej na internetowej platformie odbył się obrzęd wyznania wiary oraz błogosławienia uszu i ust, a na nieszporach celebracja o imieniu chrześcijańskim. Podczas południowego spotkania odkrywaliśmy jak ważna jest nasz otwartość na Słowo i jak wiele może nam przesłonić nasza głuchota duchowa, a w jej konsekwencji bycie niemym duchowo, niezdolnym do głoszenia Boga. Obrzęd miał nam to uświadomić i otworzyć nas na działanie Ducha i przemianę naszego życia, tak by móc wyznawać niezmącona, pewną wiarę. Natomiast na nieszporach usłyszeliśmy, jak ważne jest nasze imię dla Boga, że tylko On zna nasze prawdziwe, pełne imię i możemy z ufnością przychodzić do Niego. Odkrywaliśmy także rolę naszych patronów i moc ich wstawiennictwa.

Nieszpory połączone z celebracją o imieniu chrześcijańskim

Po tak bogatym dniu nie pozostało nic innego…

Zaczęło się ściemniać. Rozpoczęła się ta najświętsza noc. Nasze ciemności rozświetlił blask Zwycięzcy – Chrystusa.

Odnowienie przyrzeczeń chrztu świętego

Przygotowaliśmy się na naszą Paschę, na naszą osobistą przemianę, na nasze odnowienie przymierza chrztu świętego. Tak, by móc po przeżyciu Wigilii Paschalnej zaśpiewać głośne: “Alleluja”, nieraz może nawet budząc sąsiadów 😉

Oczywiście to nie był koniec rekolekcji, przed nami w programie znalazła się także radosna jutrznia, może czasami z niewyspanymi uczestnikami, pełen dobroci dzień, spędzany z bliskimi w domu bądź też wirtualnie, nieszpory na zakończenie Triduum i dzielenie – świadectwa z tego danego nam przez Pana czasu w Poniedziałek Wielkanocny.

Nic, prócz nas samych, nie przeszkodziło jednak, by te Święta dobrze i głęboko przeżyć. Inaczej, często może samotnie… Czasami w trudnych warunkach, gdzie o skupienie było dużo ciężej niż podczas oazy. Mimo ograniczeń i nieobecności w świątyni. Często z naszymi smutnymi i przygnębionymi duszami.

Chrystus zmartwychwstał w naszych sercach. Prawdziwie zmartwychwstał!
Świadectwa uczestników rekolekcji pokazują, że dało się dobrze wykorzystać ten czas…

“…zacznę od tego, że to Triduum miało wyglądać zupełnie inaczej. Tak jak JA sobie, to wymarzyłam, JA zapanowałam i JA zaczęłam organizować. Nie było tam miejsca na działanie Pana Boga. Wirus jednak, a raczej Pan Bóg dzięki niemu, pokrzyżował MOJE plany i On sam zaczął działać. Perspektywa tego, że mogłabym nie wziąć udziału fizycznie w Triduum Paschalnym była dla mnie myślą nie do zniesienia. Gdy w ubiegłym roku zmarnowałam Triduum na koncentrację na wszystkim innym oprócz Pana Jezusa, nie mogłam sobie wydarować, tego, ze tegoroczne Triduum będzie mi zabrane. O to jednak zatroszczył się Pan Bóg powierzając mi funkcje w parafii, które dały mi możliwość fizycznego i duchowego trwania w Liturgii Męki, Śmieci i Zmartwychwstania Pana. Jednak, ja nadal miałam swoje plany jak to będzie wyglądać. Wtedy Pan Bóg dopuścił do mnie ogromne cierpienie, z którym weszłam w to Triduum i zrozumiałam, że (parafrazując klasyka), Pan Bóg to nie firma ochroniarska, to przewodnik po górach, Pasterz, który nas prowadzi po górach, abyśmy się rozwijali intelektualnie, emocjonalnie i duchowo. Także mimo ogromnego cierpienia, mogłam trwać w Męce mojego Pana, który przez cierpienie, przez bezradność, przez mój wewnętrzny brak siły sprawił, że w końcu przestałam podpierać się własnymi siłami, a wszystko zawierzyłam Jemu- On miał mnie prowadzić po górach… Ale Pan Bóg nie tylko pomógł mi wspinać się wyżej, rozwijać. On zdziałał dużo więcej. Tak jak sakramenty w Wielki Czwartek na Mszy Krzyżma zostają ,,zniszczone’’, tak Chrystus zapragnął, aby wszystko co we mnie złe, gnijące zostało zniszczone. Wtedy w Wielki Piątek poprosiłam Go, aby zstępując do Szeolu, zstąpił też do otchłani mojego serca, zaleczył rany i wyrwał mnie z niej. Błagałam ,,Jezu, zmartwychwstań we mnie!’’, nie do końca wierząc w to, że tak głębokie rany, które są we mnie, a które od dłuższego czasu są siedliskiem demonów można będzie ,,ot tak’’ wyleczyć.  Jednak dla Kogoś, kto pokonał śmierć fizyczną, śmierć duchowa również jest do pokonania. Tu muszę przytoczyć pewną dosyć śmieszną anegdotę, która doskonale obrazuje jak Pan zadziałał. Rok temu na Triduum miałam zaśpiewać psalm 3 – psalm mówiący o wyzwoleniu Izraelitów z niewoli Egipskiej. Ja, w swojej pysze, nawet nie przeczytałam tego psalmu, twierdząc, że bez problemu poradzę sobie z zaśpiewaniem bez wcześniejszego przygotowania. Wszystko byłoby dobrze (byłam bardzo zadowolona z wykonania psalmu), gdyby nie to, że nawet nie zauważyłam, że… zaśpiewałam inny psalm! Jak mój kolega później zażartował ,,w tym roku Izraelici nie zaśpiewali o wyjściu z niewoli’’. Jak się później okazało, w tym również był palec Boży. Zaraz po tym wydarzeniu weszłam w niesamowitą niewolę mojego serca, trwającą niesamowicie długo i wyrządzającą ogromne rany mojej duszy i psychice. Ciężko mi się było po niej pozbierać, a rany ropiały, nie goiły się. Jak mogłabym tego dnia zaśpiewać o wyjściu z niewoli, gdy zaraz później w nią weszłam!? Dlatego w tym roku śpiewając w noc zmartwychwstania słowa tego samego psalmu ,,Pan jest moją mocą i źródłem męstwa, Jemu zawdzięczam mojego ocalenie’’, zrozumiałam – koniec niewoli, rozpoczęła się moje Pascha, moje wyzwolenie, moje wyciągnięcie z otchłani, mocą Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, który naprawdę żyje i działa! Tej nocy Pan zmartwychwstał we mnie, rodząc Nowego Człowieka, o którym mówi święty Paweł ,,trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości’’.
Za to wszystko chwała Panu!”

Oliwia

“9 kwietnia zaczęłam przeżywać Triduum Paschalne 2020, niestety online z wiadomych względów. Sposób przeżywania świąt nie zmienił jednak mojego zapału, z ciekawością i chęcią pogłębiałam wiarę. Brałam udział w konferencjach, bardzo przydatnych, z których mogłam wiele wyciągnąć. W Wielką Sobotę przystąpiłam do obrzędu wyznania wiary oraz błogosławieństwa uszu i ust. Brałam udział w celebracji o imieniu chrześcijańskim. Dzięki tym przeżyciom znalazłam w sobie na nowo spokój i pozbyłam się wszystkich negatywnych myśli. Triduum otworzyło moje oczy i z niecierpliwością czekam na kolejne doświadczenia, dzięki którym mogę zbliżać się do naszego Boga.”

Ala

Jeszcze kilkanaście fotografii z rekolekcji w naszych domach…

Grupka dzielenia
Grupka dzielenia
Adoracja krzyża
Udział w transmisjach liturgii
Ciemna Jutrznia w Wielką Sobotę
Droga krzyżowa z papieżem Franciszkiem
Droga krzyżowa z papieżem Franciszkiem
Droga krzyżowa z papieżem Franciszkiem
Adoracja Jezusa w grobie
Świętowanie
Świętowanie
Nieszpory na zakończenie Triduum Sacrum

Z całego serca dziękujemy kapłanom zaangażowanym w przebieg tych rekolekcji, a było ich aż sześciu: ksiądz Przemek Ruszniak, ksiądz Łukasz Trzciński, ksiądz Jan Tadyniewicz, ksiądz Tadeusz Fac i ksiądz Artur Grzywaczewski w filmikach wprowadzających w poszczególne liturgie i obrzędy oraz ksiądz Jerzy Krawczyk, który poprowadził sobotnie celebracje.

Chwałą Panu za te inne, ale bogate w owoce rekolekcje!

tekst: Patrycja Ziarkiewicz
zdjęcia: uczestnicy i animatorzy rekolekcji