Niech będzie Bóg uwielbiony!

Na początku chciałam podziękować Dobremu Bogu za mojego męża, który zgłosił nas na rekolekcje i wierzył w nas i naszą możliwość wyjazdu z trójką dzieci. Ja do takich rzeczy zawsze podchodzę raczej sceptycznie, bo wydaje mi się, że dzieci za bardzo będą nas ograniczać i trudno będzie nam z rekolekcji skorzystać.

Ola z synem

Ale Bóg po raz kolejny pokazał, że jest większy od moich wyobrażeń i obaw. Bo choć dzieci do opieki było naprawdę dużo, to nawet nasz 1,5 roczny syn, przez większość przeznaczonego na to czasu, zostawał z diakonią wychowawczą, a ja przyjeżdżając myślałam, że on wciąż będzie z nami. Bóg dał nam tę łaskę, byśmy pełnymi garściami czerpali z tego, co dla nas przygotował.

Każde rekolekcje są wspaniałym czasem, kiedy mogę ożywić swojego ducha. Tak było i tym razem. Pan Bóg postawił przede mną wspaniałych ludzi, którzy słowem i świadectwem życia tchnęli we mnie na nowo nadzieję, że prawdziwe życie Bogiem i z Bogiem jest jedyną drogą do zbawienia i to tą właśnie drogą chcę kroczyć.

Wielkim darem było dla mnie słuchanie Marioli i Andrzeja, którzy pokazywali istotę i sens Ruchu. Dla nich bycie w tej wspólnocie nie jest dodatkiem do życia, ale po prostu tym, czym żyją, oddychają. I ta piękna prawda tak bardzo mnie w nich zachwyciła.

Wspólne z mężem słuchanie konferencji Marioli i Andrzeja Łysiaków

Jednym z owoców rekolekcji jest również mój powrót do codziennego Namiotu Spotkania. Bóg w tym czasie, przez Swoje Słowa, niezmiennie mówił mi, że to właśnie w Piśmie Świętym mogę szukać odpowiedzi na moje pytania, problemy i lęki. I to Boże Słowo pomaga mi, by wierzyć bardziej. Prawdziwiej. Daje też odwagę, by głosić Jezusa Chrystusa tym, którzy są wokół nas – słowem, ale i czynem. Bo ostatnie tygodnie są właśnie tym czasem, gdy bardzo odczuwam, że potrzebuję dawać więcej z siebie dla innych. By w każdym drugim człowieku widzieć Jezusa Chrystusa. I to pragnienie podczas rekolekcji urosło we mnie jeszcze bardziej.

Wyrazem tej odwagi była z pewnością dla mnie możliwość podpisania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Już jako członek. Nie spodziewałam się, że będę mieć taką możliwość. Bóg znów obdarzył mnie Swoją łaską! I dziękuję Mu za wielki pokój, jaki wlał w mojej serce i pewność, że robię dobrze. Nie miałam żadnych wątpliwości przy jej podpisywaniu. A przecież niejednokrotnie, gdy rozmyślałam o KWC, nie czułam potrzeby i nie czułam się do tego gotowa. Teraz natomiast wciąż odczuwam radość z podjętej decyzji i wiem że była dobra.

Na koniec chciałam też dodać, że był to dla mnie piękny, ale i trudny czas. Bo szatanowi na pewno nie podoba się moje zbliżanie do Boga! Zsyłał i zsyła na mnie lęki o życie i zdrowie moje i moich najbliższych. Ale będąc na rekolekcjach utwierdzałam się, że Jezus Chrystus chce wszystkie moje lęki pokonywać, a w moje serce wlewać pokój i miłość. Bo… W MIŁOŚCI NIE MA LĘKU! I to jest moje zadanie. By Mu bezgranicznie zaufać i uwierzyć w Miłość, jaką kocha mnie Bóg. On jest ponad wszystko.

Ola

Zdjęcia z tych rekolekcji są tu: https://photos.app.goo.gl/WJsuTP8HwkzkduFp6

Inne świadectwa z tych rekolekcji – ORAR II st. w Księżomierzy 2019 r.:

Jeśli tylko damy się porwać Duchowi Świętemu…

Cuda przygotował dla nas Pan – wystarczyło tylko 5 dni

Poprzedni artykułUWAGA – zmiany! XXII pielgrzymka rodzin do Kalisza
Następny artykułNa nowo odkrywać bogactwo i charyzmat Domowego Kościoła